Sarah Mitchell, dietetyczka kliniczna z 12-letnim stażem, przez pięć miesięcy próbowała zredukować cukier. Jadła domowe posiłki, unikała słodyczy, czuła się pewna swoich wyborów.

Problem? Jej poranny jogurt "naturalny" zawierał 18g cukru na porcję. Sos pomidorowy do makaronu - 12g na pół szklanki. Mleko roślinne do kawy - 7g na szklankę.

Co konkretnie zmieniła

Sarah zaczęła czytać etykiety produktów, które kupowała "na automacie". Odkryła, że 60% jej dziennego cukru pochodziło z trzech rzeczy:

  • Jogurt naturalny (zastąpiła greckim bez dodatków + świeże owoce)
  • Gotowe sosy (teraz robi passatę z puszki z czosnkiem i ziołami)
  • Napoje roślinne (przeszła na wersje "unsweetened")
"Myślałam, że jem zdrowo, bo gotowałam. Nie sprawdzałam składu rzeczy, które wydawały się oczywiste"

Po trzech tygodniach jej dzienne spożycie cukru spadło z 65g do 28g. Bez eliminowania owoców czy drastycznych zmian. Po prostu wiedziała, gdzie szukać.